Hej. Wczoraj było jakieś 35 minut temu... piątek trzynastego, nie był wcale pechowy... Jest u mnie Ola i jej wizyta zapowiada się ciekawie, jedziemy dziś hehehe, bo już za 9 godzin kupić prezenty (będzie post- co, dla kogo kupiłam), wcześniej jeszcze na roraty i na scholę. Ola prawdopodobnie będzie tu do niedzieli... KOCHAM TAKIE WEEKENDY!
Ponieważ już idziemy spać chcę Wam na szybko pokazać lalkę z mojego projektu edukacyjnego.
Paaaa, miłego weekendu!
14.12.2013
8.12.2013
The best weekend.
Cześć.
Cały weekend spędziłam u jednej z moich przyjaciółek- Oli. Uwielbiam do niej przyjeżdżać, czuję się u niej wspaniale, no i ma kochanego pieska, Mikusia. W piątek po szkole po oddaniu książek do biblioteki razem z Olą poszłyśmy do mnie, spakowałam się i mój tata zawiózł nas do Oli. Ten dzień spędziłyśmy na świetlicy (dostałyśmy tam paczki mikołajkowe, bo zrobiłyśmy śliczne bombki, ale nie mam zdjęć), a resztę dnia byłyśmy z mamą Oli (uwielbiam ją) piłyśmy kakao. Następnego dnia wstałyśmy z łóżka ok. 12.00, pomogłam Oli posprzątać dom i poszłyśmy zjeść coś w restauracji (coś = Hamburgery). W domu mama Oli zrobiła nam spaghetti i razem z ojczymem Oli poszli do znajomych, a my z Olą zostałyśmy z jej bratem i leniłyśmy się przed TV. Po 23.00 poszłyśmy spać. Rano wstałyśmy gdzieś przed 9.00, ogarnęłyśmy się i jedząc śniadanie zajmowałyśmy się małą córeczką klientki mamy Oli (jest fryzjerką). Po 10.00 mama Oli odwiozła mnie do domu. WSPANIAŁY WEEKEND ;)
Przepraszam, że tak dużo zdjęć, ale wszystkie są fajne i nie umiałam się zdecydować :D
Teraz siedzę i zaraz idę do kościoła, a potem na koncert. Miłej niedzieli ;)
Cały weekend spędziłam u jednej z moich przyjaciółek- Oli. Uwielbiam do niej przyjeżdżać, czuję się u niej wspaniale, no i ma kochanego pieska, Mikusia. W piątek po szkole po oddaniu książek do biblioteki razem z Olą poszłyśmy do mnie, spakowałam się i mój tata zawiózł nas do Oli. Ten dzień spędziłyśmy na świetlicy (dostałyśmy tam paczki mikołajkowe, bo zrobiłyśmy śliczne bombki, ale nie mam zdjęć), a resztę dnia byłyśmy z mamą Oli (uwielbiam ją) piłyśmy kakao. Następnego dnia wstałyśmy z łóżka ok. 12.00, pomogłam Oli posprzątać dom i poszłyśmy zjeść coś w restauracji (coś = Hamburgery). W domu mama Oli zrobiła nam spaghetti i razem z ojczymem Oli poszli do znajomych, a my z Olą zostałyśmy z jej bratem i leniłyśmy się przed TV. Po 23.00 poszłyśmy spać. Rano wstałyśmy gdzieś przed 9.00, ogarnęłyśmy się i jedząc śniadanie zajmowałyśmy się małą córeczką klientki mamy Oli (jest fryzjerką). Po 10.00 mama Oli odwiozła mnie do domu. WSPANIAŁY WEEKEND ;)
Przepraszam, że tak dużo zdjęć, ale wszystkie są fajne i nie umiałam się zdecydować :D
Teraz siedzę i zaraz idę do kościoła, a potem na koncert. Miłej niedzieli ;)
5.12.2013
JestĘ leniĘ.
Cześć.
Wita Was leń wszech czasów! Nie chodzi mi tu tylko o naukę (jest godzina 21.40, a ja nadal nie nauczona na WOS), ale też o blog. Po pierwsze nie mam o czym pisać, w sumie coś by się znalazło, ale dla mnie post bez zdjęć to nijaki post. Po drugie mój pęknięty toster na nic się zdaje, zdjęcia są niewyraźne i kolorystycznie niepoprawne (no chyba, że na prawdę jestem pomarańczowa). Chcę mieć tą a la lustrzankę, ALE te, które mi się podobają są tylko na baterie (wydaje mi się, że przez to aparat traci na wartości, że szybko będzie się rozładowywał). Nagrałam dziś dla Was taki filmik "Cleaning room", ale jakość jest do bani, a co dopiero, gdy przerabia się filmik i wrzuca na bloga.
Zaczyna się sezon, który uwielbiam czyli- deszczowe wichury. Lubie także zamiecie, mocne opady i burze z piorunami oczywiście (o ile mogą być bez, hehe). Taki ze mnie ŚWIR. Pewnie się zastanawiacie dlaczego? Idąc spać zgaszam światło i patrzę przez okno na te wichury (zamiecie czy burze) do tego dźwięczący wiatr w kominie (czy to sformułowanie ma sens?) i krople deszczu rozbijające się o szybę mnie odprężają. Dobra idę się pouczyć i spać, ahhh.
Pytanie, na który fajnie gdybyście odpowiedziały w komentarzu:
Jaki macie aparat? Wolicie baterie AA/AAA czy akumulator (podłącza się do aparatu wtedy ładowarkę)?
Czeeeeeeść! ;)
Wita Was leń wszech czasów! Nie chodzi mi tu tylko o naukę (jest godzina 21.40, a ja nadal nie nauczona na WOS), ale też o blog. Po pierwsze nie mam o czym pisać, w sumie coś by się znalazło, ale dla mnie post bez zdjęć to nijaki post. Po drugie mój pęknięty toster na nic się zdaje, zdjęcia są niewyraźne i kolorystycznie niepoprawne (no chyba, że na prawdę jestem pomarańczowa). Chcę mieć tą a la lustrzankę, ALE te, które mi się podobają są tylko na baterie (wydaje mi się, że przez to aparat traci na wartości, że szybko będzie się rozładowywał). Nagrałam dziś dla Was taki filmik "Cleaning room", ale jakość jest do bani, a co dopiero, gdy przerabia się filmik i wrzuca na bloga.

Zaczyna się sezon, który uwielbiam czyli- deszczowe wichury. Lubie także zamiecie, mocne opady i burze z piorunami oczywiście (o ile mogą być bez, hehe). Taki ze mnie ŚWIR. Pewnie się zastanawiacie dlaczego? Idąc spać zgaszam światło i patrzę przez okno na te wichury (zamiecie czy burze) do tego dźwięczący wiatr w kominie (czy to sformułowanie ma sens?) i krople deszczu rozbijające się o szybę mnie odprężają. Dobra idę się pouczyć i spać, ahhh.

Pytanie, na który fajnie gdybyście odpowiedziały w komentarzu:
Jaki macie aparat? Wolicie baterie AA/AAA czy akumulator (podłącza się do aparatu wtedy ładowarkę)?
Czeeeeeeść! ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)